Ta strona wykorzystuje ciasteczka ("cookies") w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Czy wyrażasz na to zgodę?

Czytaj więcej

Lato z Ośrodkiem ’26, VI

Wieści z wykopalisk w Novae

Tak zwariowanego tygodnia nie było w Novae od wielu lat. Zaczęło się jak u Hitchcocka – czyli od załamania pogody. Po miesiącu bez kropli deszczu, który sprawił, że cały wykop tonął w 30 cm pudru lessowego, unoszącego się wirami przy najmniejszym podmuchu wiatru, nocą zaczął się Armagedon. Oczywiście wykopy zostały zalane, więc mieliśmy dzień przerwy – niestety odpracowywany w sobotę.

Później przyszły trzy dni kręcenia filmu przez francuską ekipę „Powstanie i upadek Cesarstwa Rzymskiego”. Wybrano głównie wykopaliska Ośrodka, czyli szpital wojskowy oraz nowy, obecnie badany odcinek. Szczególnie ciężkie były nagrania w szpitalu, który przypomina już prawdziwą dżunglę – upał, wszechobecne rośliny i ciągnące się przerwy związane z poszukiwaniem odpowiednich ujęć, właściwego oświetlenia i odrestaurowanej przez nas kiedyś latryny, ginącej obecnie w chaszczach.

Na wykopie filmowano oczywiście same wykopaliska, naszych praktykantów przy pracy, murki, baseny i niektóre „świeże” zabytki – akurat wyszła fajna kostka do gry i stempel na dachówce.

Po tym „filmowym interwale” nastąpił brutalny powrót do rzeczywistości. Mozolne plantowanie ponad 300 m² rumowiska baraków przez naszych dzielnych studentów. Gdy wszystko było już pięknie przygotowane, przyszła kolejna noc z wichurą, a rano na całym obszarze zastaliśmy spokojne jezioro. W efekcie jedynie niewielką część baraków można było zadokumentować. Jak to mówimy: leżało pod ziemią 2000 lat, może poleżeć jeszcze jeden rok.

Nie można było tego powiedzieć o różnych murkach. Oczywiście te, których uparcie poszukiwaliśmy, albo ukryły się w postaci negatywów, albo – również oczywiście – musiały ujrzeć światło dzienne w przedostatni dzień. Ekipa czyszcząca murki była „zachwycona”. Do tego doszło zdejmowanie płatów malowanych tynków, a gdy już wydawało się, że in situ nic więcej nie wyłoni się z ziemi, pojawiła się misternie wykonana z małych cegiełek podłoga.

Oczywiście wszystkie te struktury wymagały dokumentacji fotograficznej. A ponieważ uparły się, żeby ukazać się w środku dnia, musieliśmy stosować „ludzką zasłonę”, rzucając cień na odsłaniane elementy. Zasłona była całkiem wesoła!

Nie spodziewaliśmy się już także wielu zabytków ruchomych… A tymczasem najpierw wyszedł złoty koszyczek pierścionka, w którym była osadzona gemma lub jakiś kamień – pewnie znajdziemy go w kolejnym roku! Do tego seria stempli legionu I Italskiego, którego nazwa została wkomponowana w kształt okrętu wojennego – całkowita rzadkość. Pojawiła się też niezwyczajna dachówka z wywietrznikiem, fragmenty amfor z dipinti, a na sam koniec – ciężka artyleria: wspaniale zachowany kapitel koryncki z przedstawieniem maski teatralnej.

Tę uśmiechniętą buzię traktujemy jako uśmiech Novae, które pozwoliło nam zakończyć wykopaliska mocnym akcentem.

Z sukcesem zakończył się eksperyment lodówkowy. Na brzegu Dunaju znaleźliśmy kolejne fragmenty ceramiki i dachówek. Cały dzień jeździliśmy po chaszczach w poszukiwaniu źródeł wody wzdłuż trasy antycznych akweduktów, a potem – laboratorium chemiczne, sprawdzanie pH i zakwaszenia przed przyszłymi analizami chemicznymi. No i całodzienna wyprawa po próbki glin aż pod Tyrnowo, pod dowództwem niezastąpionej prof. Ingi Głuszek.

Potem przyszedł dzień wyjazdu studentów… Nie obyło się bez łez.

A przed nami jeszcze cały tydzień mozolnej dokumentacji. Po prostu jesteśmy zasypani danymi, a czekają jeszcze zdjęcia, dokończenie rysowania prawie 30 metrów profili, inwentarz, przekazywanie zabytków… Uff!

No cóż – taka profesja. Ale chyba nikt nie narzeka.

Było też przedsięwzięcie inżynieryjne. Musieliśmy wydobyć odkryte ołtarze i przenieść je jako konstrukcję do lapidarium. Akcja „Ołtarze” trwała wiele godzin i wymagała ogromnej uwagi oraz zręczności. Było to bardzo trudne przedsięwzięcie. Jednak skutecznie udało się odtworzyć w lapidarium oryginalny układ kamieni z wykopu.

Po powrocie do Polski czeka nas mnóstwo pracy: opracowań, analiz i dokumentacji. Ale trudno nie być dumnym z tak udanej i bogatej kampanii.

Udało się wykonać założony plan i uzyskać odpowiedzi na pytania, które „mełły nasze skromne intelekty” od wielu lat.

W tej kampanii Novae przemówiło pełnym głosem.

I chyba właśnie tak powinien zakończyć się ten sezon.