Lato z Ośrodkiem ’26, V
Błyskawicznie minął kolejny tydzień badań w Novae.
Stale opadający poziom wody w Dunaju odsłania coraz więcej tajemnic. Obserwacja i inwentaryzacja znalezisk na brzegu rzeki, planowane początkowo jako jednorazowa akcja prospekcyjna, przerodziły się w permanentną dunajską przygodę.
Odsłoniły się zgrupowania antycznych dachówek i elementów architektonicznych — głównie różnego rodzaju progów, ale także trzonu kolumny wykonanego z tzw. kamienia hotnickiego. Przy okazji pojawiły się również naturalne wychodnie piaskowca, z którego zasobów korzystali rzymscy legioniści.
Wszystkie te nowe dane — nomen omen: z Novae — ponownie otworzyły dyskusję na temat lokalizacji portu. Uzyskane materiały, nawet jeśli ostatecznie nie rozwiążą tego problemu, niewątpliwie bardzo wzbogacą naszą wiedzę i dostarczą kolejnych informacji do tej archeologicznej układanki.

A na wykopie?
Kiedy już sądziliśmy, że „limit” odkrywanych w tym roku unikatowych zabytków został wyczerpany, lokalny — i najwyraźniej nam sprzyjający — Genius loci postanowił udowodnić, że archeolodzy zdecydowanie zbyt wcześnie zaczynają używać słowa „koniec”. Nasza kolekcja zabytków wzbogaciła się o dwa nowe, wyjątkowo interesujące znaleziska.
Pierwszym jest świetnie zachowana brązowa figurka boga Priapa — rzadkie znalezisko na obszarze Dolnego Dunaju. Znamy zaledwie kilka podobnych przykładów. Ta najnowsza figurka jest nie tylko bardzo dobrze zachowana, ale również niezwykle starannie i detalicznie wykonana.
Drugim, równie rzadkim znaleziskiem jest połowa głowy z marmurowego posągu przedstawiającego kobietę (!), najprawdopodobniej wykonanego z marmuru pochodzącego z Thasos. Oznacza to, że mamy do czynienia z oficjalnym portretem. Czy przedstawiał boginię, czy może cesarską małżonkę? Na razie nie potrafimy odpowiedzieć na to pytanie. Nie dlatego, że brakuje nam pytań — tych mamy zdecydowanie za dużo. Problem polega raczej na tym, że dokumentacji różnego rodzaju przybywa nam w takim tempie, iż na szczegółowe analizy nie ma już czasu.
Z Novae znamy bardzo niewiele głów marmurowych rzeźb: m.in. głowę Karakalli, dwie głowy Asklepiosa oraz głowy Maksymina Traka i Karinusa. Większość z nich odkryto jako spolia w valetudinarium. Nasza „Nowa Dama” jest więc pierwszym takim znaleziskiem z nowego odcinka XII w Novae.
Są też tematy pozornie drobne, ale niezwykle interesujące i dostarczające nowych informacji o codzienności antyku.
A to zestaw ponad stu muszli ślimaków, którymi raczyli się średniowieczni „rabusie kamienia” z Novae. A to dwie tegule z odciśniętymi łapami biegnącego psa — najwyraźniej najpierw leżały obok siebie w cegielni, a następnie zostały przypadkowo ułożone na dachu dokładnie w tej samej kolejności. Przypadek? Nie sądzę…

Do tego dochodzą fragmenty malowideł z łaźni, odłamki ścian baraków z odciskami plecionki oraz amfory odzyskujące drugie życie jako pojemniki w części gospodarczej.
Życie codzienne antyku coraz wyraźniej łączy się z naszym życiem codziennym.
Eksperyment „lodówkowy” trwa!
Szczęśliwie dla eksperymentu, choć niekoniecznie komfortowo dla nas, pogoda jest ekstremalna — temperatura ociera się o 40°C. To idealne warunki, by sprawdzić skuteczność tego rzymskiego wynalazku.
Na szczęście nasza zgrana grupa studentów zachowuje dobry humor nawet wtedy, kiedy w upale musi plantować dziesiątki metrów kwadratowych rumowiska drewnianych baraków i czyścić kolejne dziesiątki metrów murów.
A ponieważ przyszły tydzień zapowiada się jeszcze bardziej pracowicie, już teraz uwieczniliśmy na wspólnych zdjęciach zarówno silną ekipę archeologiczną, jak i naszych niezastąpionych robotników.
Zobaczymy, jakie niespodzianki czekają na nas w kolejnym tygodniu. Jeszcze trochę warstw archeologicznych zostało do przekopania, a my mamy nadzieję, że wspomniany Genius loci nie zapadł w letarg.
Bo jak dotąd najwyraźniej świetnie się bawi. I wygląda na to, że my razem z nim.
